|
Dziś nowe super dowpcipy - strona 3 wstecz<< >>dalejWieczorem, po ciemku ksiądz jedzie na rowerze. Zatrzymuje go policjant: - No proszę księdza! Tak wieczorem! Na rowerze bez świateł!!! Będzie mandacik złotych! - No ale panie władzo ja jadę z Panem Bogiem do chorego! Na to policjant: - Co! We dwóch na rowerze! złotych mandatu! Ksiądz posłusznie zapłacił i odjechał. Po chwili myśli sobie: Jak to dobrze, że on nie wiedział, że Bóg jest w trzech osobach!!!
Wchodzi Ruda do sklepu papierniczego i słyszy jak Blonynka prosi o zeszyt w kółka. Ekspedientka tłumaczy - nie ma takich - są tylko w kratkę, linię cienką i grubą lub gładkie. Ruda mówi: - Jaka głupia widać, bo blondynka. Ekspedientka na to pyta: - A co dla Pani? - Ruda - poproszę atrament do czwartej klasy!!
W przedszkolu Wacek pyta Jasia: - Masz bąka? - Nie, już puściłem!!!!
Przychodzi pewna artystka do lekarza: - Panie doktorze, jestem strasznie zestresowana. - Proszę zażywać przepisane przeze mnie leki ... Po tygodniu pacjentka przychodzi znowu: - Panie doktorze, nie pomaga ... - Przepiszę pani inne leki. Po tygodniu pacjentka przychodzi znowu: - Dalej nie pomaga ... - W takim razie musi pani pojechać do sanatorium. Proszę kupić sobie dres, trochę się pani zrelaksuje i odpocznie. Po miesiącu pacjentka znowu przychodzi do lekarza: - I co stres przeszedł? - Oj, panie doktorze! Nie ma już stresu, nie ma też dresu i okresu.
- Panie doktorze, w poczekalni oczekuje pacjent, który twierdzi, że odwiedził już wszystkich lekarzy w mieście - informuje siostra. - A na co on się uskarża? - Na tych lekarzy!
Nauczycielskie teksty: - Patrzysz w tę mapę, jakbyś nigdy świata nie widział.
"Bogurodzicę" napisano w języku polskim po łacinie.
- Znam tu każdy kamień - mówi przewodnik. W tym momencie potyka się i dodaje: - Oto jeden z nich.
- Dlaczego w Wąchocku nie ma latarni? - Bo sołtysowa uczy się jeździć samochodem!
W noc poślubną panna młoda mówi do swojego małżonka: - Musimy wprowadzić pewne zasady dotyczące seksu. Jeśli wieczorem mam uczesane włosy, oznacza to, że nie mam wcale ochoty na seks, jeśli są w lekkim nieładzie, to znaczy, że mogę, ale nie muszę mieć ochoty na seks, a jeśli są w nieładzie, to znaczy, że mam ochotę się kochać. - W porządku kochanie, ale żeby wszystko było jasne, musisz wiedzieć, że wieczorem po powrocie z pracy zawsze piję drinka. Jeśli wypiję tylko jednego, to znaczy, że nie mam ochoty na seks, jeśli wypiję dwa, to znaczy, że mogę, ale nie muszę mieć ochoty na seks, a jeśli wypiję trzy, to stan twoich włosów nie ma znaczenia.
W sklepie spożywczym ekspedientki słuchają komunikatu radiowego: - Dziś rano uciekł z ZOO głodny goryl. Uwaga może być niebezpieczny! W tej chwili wchodzi do sklepu jakiś dziwny osobnik ubrany w dres. Wyjmuje rewolwer i chowając ogon w kieszeni mówi: - Dawać worek wiórków kokosowych ale już!
Obok uczestników wiecu wyborczego SdRP przechodzi Olszewski z Krzaklewskim. W pewnej chwili Krzaklewski podnosi rękę i woła: - Gorące pozdrowienia! Gorące pozdrowienia! - Dziękujemy - odpowiada tłum. Po chwili Olszewski pyta: - Marian od kiedy ty ich tak polubiłeś? - Jasiek przecież nie będę krzyczał: "A żebyście się wszyscy w piekle smażyli!".
- Gdzie Panie ostatnio pracowała? -pyta urzędniczka w pośredniaku. - W restauracji, myłam i wydawałam czyste talerze,szklanki i sztucce. - A dlaczego po miesiącu porzuciła Panie tę pracę? - Bo już nie było ani czystych talerzy, ani szklanek, ani sztucców. MalaMi');
Czy ten zegarek dobrze chodzi? - Nie, trzeba go nosić.
Co to jest: ropucha i żabek? - Teściowa wieszająca firanki.
Dlaczego płaczesz synku? pyta troskliwy pan zapłakanego smarkacza na ulicy. Zgubiłeś się swojej mamusi? Mamusi się nie zgubiłem! odburkuje chłopiec. Tylko ona znów wyszła za mąż, a mnie się zupełnie pomyliło, który z tych panów, którzy przychodzą w nocy, jest moim tatusiem!...
Na komisji wojskowej pytają poborowego: - Do you speak English? - Hee?! Pytają następnego: - Do you speak English? - Hee?! I następnego: - Do you speak Eglish? - Yes, I do. - Hee?! kaatjaa');
Dwóch ledwo żywych rozbitków dryfuje w szalupie na środku oceanu. Żar leje się z nieba, a oni nie mają ani wody pitnej, ani jedzenia. Jeden z nich, R, próbuje coś złowić. Po wielu staraniach udaje mu się coś złapać. Wyciąga wędkę z wody, patrzy a tam złota rybka. - Wypuść mnie, a spełnię twoje życzenie (tylko jedno, bo było b. gorąco). - OK, spraw, aby cała ta woda wokół zamieniła się w dobrze schłodzone piwo. Błysnęło, huknęło i rzeczywiście - już po chwili unosili się na falach złocistego trunku. Rozbitek dumny z siebie, spogląda na swego kompana, czekając jakby na słowa pochwały. Kolega, który do tej pory milcząco obserwował całe zdarzenie, odzywa się wreszcie z niezbyt zadowoloną miną. - Aleś kurde, wymyślił!!! Teraz musimy lać do łodzi!!!!
|